Czołem
Dziś o spawaniu metodą MIG/MAG, która jest obecnie w przemyśle najbardziej rozpowszechnioną techniką spawania. Polega na jarzeniu łuku elektrycznego między elektrodą topliwą w postaci cienkiego drutu podawanego w sposób ciągły a spawanym detalem. Łuk i jeziorko ciekłego metalu są otaczane strumieniem gazu obojętnego- MIG lub aktywnego-MAG.
Skrót MIG pochodzi od Metal Inert Gas - to znaczy wtedy, gdy jako gaz osłonowy używany jest gaz chemicznie obojętny argon lub hel.
MAG natomiast od Metal Active Gas, to znaczy wtedy, gdy jako gaz osłonowy używany jest gaz chemicznie aktywny CO2. W zakładach często w metodzie MAG podczas spawania metali używa się mieszanki argonu i CO2, daje znacznie mniej odprysków i dzięki temu jest mniej szlifowania.
Gaz podawany jest z butli poprzez reduktor do spawarki półautomatycznej. Uchwyt spawalniczy posiada guzik otwierający elektrozawór i przekazuje gaz w rejon spawania.
Spawanie MAG stosowane jest do łączenia stali konstrukcyjnych niestopowych, stali stopowych. Metoda MIG stosowana jest do spawania stopów aluminium, magnezu, miedzi, mosiądzu i brązów.
Kiedy stosować spawanie migomatem, albo, jakie są wady i zalety:
Zalety:
Nader uniwersalna i prosta do wyszkolenia metoda, zależnie od dysponowanego sprzętu można spawać cienkie i średnie elementy, w różnych pozycjach.
Dobra jakość spoin i duża szybkość spawania, gdyż nie ma przestojów a drut jest podawany w sposób ciągły.
Mały koszt materiału spawalniczego, istotna wydajność spawania w porównaniu z metodą MMA.
Nie ma odpadów w postaci końcówek elektrod i otulin.
Wady
http://wiertlogres.pl/index.php/spawanie-i-spawalnictwo
Największa to znaczny koszt zakupu urządzeń - spawarka MIG/MAG i wyposażenia dodatkowego-butla z gazem, uchwyt spawalniczy MIG/MAG, reduktor argon - dwutlenek.
Mała mobilność.
Spawanie półautomatem spawalniczym jest wykorzystywane we wszystkich gałęziach przemysłu ciężkiego, maszynowego, na liniach produkcyjnych, w branży remontowej i szczególnie w branży samochodowej podczas remontów karoserii.
czwartek, 5 lutego 2015
Problem z piecem smoła - rozwiązanie
Witam, główny artykuł o Sadpalu napisałem kilka lat temu, teraz postaram się rozwinąć temat.
Lato się kończy i wielu z nas rozpoczyna myśleć o przyszłych chłodach. Ci którzy mają domy ogrzewane gazem, olejem lub są podłączeni do sieci ciepłowniczej nie mają problemu. Lecz ze względu na nadal wysokie koszty takiego komfortowego ogrzewania znaczna część społeczeństwa nadal opala swoje domy w tradycyjny sposób: węgiel, miał czy drewno, pelety.
W sezonie jesiennym palimy okresowo i do tego celu większość z nas stosuje drewno. Niby fajna sprawa ale po kilku dobach palenia na ściankach jest masę sadzy i trzeba często czyścić skrobać itd. Dzieje się tak dlatego że drewno jest zwilgotniałe i w trakcie spalania wytwarza się dużo związków smolistych, sadzy, i żywic. Wszystkie te związki niezmiernie łatwo osiadają na ściankach pieca, a ponieważ jest w dynie masę pary wodnej to dołączają do tego kwasy i w efekcie znacznie gorsze spalanie. Na marginesie dodam, że omówiony poniżej Sadpal jest w znacznej części uzdrowić tą sytuację. http://wiertlogres.pl/index.php/informacje-techniczne/6-katalizator-sadpal
Gorsze spalanie jest spowodowane tym, że spora część energii musi być zużyta na osuszenie drewna, natomiast powstała para wodna obniża do tego temperaturę spalania i w efekcie mamy to co opisałem poprzednio. Dlaczego więc stosujemy drewno. Pierwsza sprawa to cena, wielu z nas pali drewnem z odzysku, część kupuje tanie drewno z odzysku: palety, stare budowy czy rozbiórki. Druga to, że drewno jest paliwem odnawialnym (w odróżnieniu od węgla), jeżeli w Polsce od lat nie zmienia się obszar zalesienia przy jednoczesnym spalaniu drewna to znaczy, że jest to paliwo nie powodujące przyrostu CO2 w środowisku. Kolejna sprawa to popiół, ja swój wysypuję na ogródek jest klasycznym nawozem, tymczasem popiół z węgla już nie.
Teraz nieco technicznie o Sadpalu, który jest doskonałym katalizatorem spalania sady.
Sadpal to mieszanka soli nieorganicznych, które w temperaturze powyżej 340 o C działa jako katalizator – dopala sadze, tlenek węgla, koksiku. Składniki „Sadpalu” i „Sadpalu II” zaczynają być aktywne od 340 – 650 o C i powyżej tych temperatur realizując dopalanie sadzy w ogniu, jak i dopalanie sadzy w złogach żużlowych, na ściankach pieca. Związki, które uwalniają się z „Sadpalu” w temp. 340 – 650 o C nie zostały stwierdzone w czasie badań w spalinach wyjściowych bezpośrednio z komina, jak i na wysokości czopucha. Świadczy to, że w pełni wchodzą w reakcję ze spalinami w okolicy płomienia – komory spalania. Część substratów wchodzi w reakcję bieżącą spalin, część jest związana przez podłoże wchodząc w skład żużlu. Pozostała ilość składników jest związana przez osady na ściankach komory spalania i płomiennikach – tu dopala się sadza a wraz z nią benzopiren. Penetruje i spulchnia złogi doprowadzając do oczyszczenia ścianek komory i płomienników.
Katalizator co najważniejsze, nie powoduje korozji stalowych elementów pieca – kotła, a wręcz przedłuża żywotność wskazanych elementów poprzez oczyszczenie powierzchni. Pod złogami występuje korozja niskotemperaturowa bardzo agresywna, brak złogów to brak korozji niskotemperaturowej. Ten wniosek producenta mogę potwierdzić sam, bo przez lata dodaję Sadpal i nie zauważułem żadnych oznak korozji w środku pieca.
Stosowanie „Sadpalu” zmniejsza zużycie paliwa o 15 – 20% na skutek całkowitego lub prawie całkowitego spalania węgla, drewna, sadzy, tlenku węgla, koksiku oraz poprawy współczynnika przepływu ciepła poprzez czyste ścianki komory spalania. O tyle minimalizuje się emisja różnych szkodliwych związków powstających w wyniku spalania. W obecności Sadpalu całkowicie dopalają się WWA typu 3,4 benzopirenu – czynnik rakotwórczy.
Lato się kończy i wielu z nas rozpoczyna myśleć o przyszłych chłodach. Ci którzy mają domy ogrzewane gazem, olejem lub są podłączeni do sieci ciepłowniczej nie mają problemu. Lecz ze względu na nadal wysokie koszty takiego komfortowego ogrzewania znaczna część społeczeństwa nadal opala swoje domy w tradycyjny sposób: węgiel, miał czy drewno, pelety.
W sezonie jesiennym palimy okresowo i do tego celu większość z nas stosuje drewno. Niby fajna sprawa ale po kilku dobach palenia na ściankach jest masę sadzy i trzeba często czyścić skrobać itd. Dzieje się tak dlatego że drewno jest zwilgotniałe i w trakcie spalania wytwarza się dużo związków smolistych, sadzy, i żywic. Wszystkie te związki niezmiernie łatwo osiadają na ściankach pieca, a ponieważ jest w dynie masę pary wodnej to dołączają do tego kwasy i w efekcie znacznie gorsze spalanie. Na marginesie dodam, że omówiony poniżej Sadpal jest w znacznej części uzdrowić tą sytuację. http://wiertlogres.pl/index.php/informacje-techniczne/6-katalizator-sadpal
Gorsze spalanie jest spowodowane tym, że spora część energii musi być zużyta na osuszenie drewna, natomiast powstała para wodna obniża do tego temperaturę spalania i w efekcie mamy to co opisałem poprzednio. Dlaczego więc stosujemy drewno. Pierwsza sprawa to cena, wielu z nas pali drewnem z odzysku, część kupuje tanie drewno z odzysku: palety, stare budowy czy rozbiórki. Druga to, że drewno jest paliwem odnawialnym (w odróżnieniu od węgla), jeżeli w Polsce od lat nie zmienia się obszar zalesienia przy jednoczesnym spalaniu drewna to znaczy, że jest to paliwo nie powodujące przyrostu CO2 w środowisku. Kolejna sprawa to popiół, ja swój wysypuję na ogródek jest klasycznym nawozem, tymczasem popiół z węgla już nie.
Teraz nieco technicznie o Sadpalu, który jest doskonałym katalizatorem spalania sady.
Sadpal to mieszanka soli nieorganicznych, które w temperaturze powyżej 340 o C działa jako katalizator – dopala sadze, tlenek węgla, koksiku. Składniki „Sadpalu” i „Sadpalu II” zaczynają być aktywne od 340 – 650 o C i powyżej tych temperatur realizując dopalanie sadzy w ogniu, jak i dopalanie sadzy w złogach żużlowych, na ściankach pieca. Związki, które uwalniają się z „Sadpalu” w temp. 340 – 650 o C nie zostały stwierdzone w czasie badań w spalinach wyjściowych bezpośrednio z komina, jak i na wysokości czopucha. Świadczy to, że w pełni wchodzą w reakcję ze spalinami w okolicy płomienia – komory spalania. Część substratów wchodzi w reakcję bieżącą spalin, część jest związana przez podłoże wchodząc w skład żużlu. Pozostała ilość składników jest związana przez osady na ściankach komory spalania i płomiennikach – tu dopala się sadza a wraz z nią benzopiren. Penetruje i spulchnia złogi doprowadzając do oczyszczenia ścianek komory i płomienników.
Katalizator co najważniejsze, nie powoduje korozji stalowych elementów pieca – kotła, a wręcz przedłuża żywotność wskazanych elementów poprzez oczyszczenie powierzchni. Pod złogami występuje korozja niskotemperaturowa bardzo agresywna, brak złogów to brak korozji niskotemperaturowej. Ten wniosek producenta mogę potwierdzić sam, bo przez lata dodaję Sadpal i nie zauważułem żadnych oznak korozji w środku pieca.
Stosowanie „Sadpalu” zmniejsza zużycie paliwa o 15 – 20% na skutek całkowitego lub prawie całkowitego spalania węgla, drewna, sadzy, tlenku węgla, koksiku oraz poprawy współczynnika przepływu ciepła poprzez czyste ścianki komory spalania. O tyle minimalizuje się emisja różnych szkodliwych związków powstających w wyniku spalania. W obecności Sadpalu całkowicie dopalają się WWA typu 3,4 benzopirenu – czynnik rakotwórczy.
Maski jednorazowego użytku
Witam
W poprzednich czasach i nawet w współczesnych, pracownicy nie lubili pracować w masce przeciwpyłowej lub w rękawicach. Było to traktowane za rodzaj słabości, bo przecież prawdziwy mężczyzna jest niezniszczalny itd. Aktualnie coraz więcej osób pracujących fizycznie zaczyna zwracać uwagę na ochronę swojego ciała i zdrowia. Świadomość zagrożeń jest coraz większa i bardzo dobrze, bo zdrowie jest jedno i szybko można je stracić a odzyskać ciężko.
Teraz uprzedzenie do np. masek przeciw pyłowych może wynikać z czegoś innego. Z trudem można pracować w temperaturze 33 stopni z maską na buzi przez kilka godzin. I tu wynika problem odpowiedniego i dopasowanego sprzętu BHP, który nie będzie dokuczliwy w używaniu, i usprawni wydajność pracy przy równoległym zachowaniu funkcji ochronnej.
Zacznę od ochrony dróg oddechowych, czyli co począć żeby nie wdychać syfu. Najbardziej ogólnym sposobem jest korzystanie z masek filtracyjnych, bo dostarczanie powietrza czystego z dmuchawy jest kosztowne i o tym nie będę pisał.
Filtrowanie dotyczy: aerozoli stałych lub ciekłych – dla lepszego zrozumienia będę pisał pyły, par i gazów substancji szkodliwych (a jest ich współcześnie coraz więcej), i mieszanin pyłu (aerozolu) i gazu.
Jeżeli mamy do czynienia z pyłami o różnej wielkości to stosujemy :
Maski przeciwpyłowe jednorazowe lub maski przeciwpyłowe wielokrotnego użytku.
Maski przeciwpyłowe jednorazowe, o tym będzie ten artykuł.
To maski produkowane z włókniny filtracyjnej ( mnie kupować tanich masek z papieru, bo to jest pomyłka) używane w pracach związanych z zapyleniem np.: cięcie, szlifowanie, skuwanie gruzu lub cięcie tarczą diamentową, piaskowanie, przeładunek materiałów pylistych jak kasze, mąka, cement itp. Dotyczy naturalnie prac krótkookresowych. Maski takie nie powinno się używać przez dłuższy czas, bo w czasie wydychania para wodna zwilża maskę i jednocześnie filtruje pyły. Tak skażona maska jest doskonałym siedliskiem pleśni, grzybów i innych drobnoustrojów, jak ją założymy któryś tam raz to będziemy wdychać patogeny – nie polecam.
Maski jednorazowe ze względu na swoja niską cenę są bardzo popularne, lecz wiele osób neguje ich skuteczność. Powodem jest użycie maski niedopasowanej, o znacznych oporach oddechu prędko zapychającej się i o kiepskim komforcie używania. Na rynku jest wiele dobrych masek i każdy powinien indywidualnie próbować, my sprzedajemy polskie maski przeciwpyłowe wykonane z włókniny. Zalet tych masek to doskonałe dostosowanie do twarzy. Wszystko dzięki grubej puszystej włókninie, która jak się założy to super uszczelnia nawet jak mamy zmarszczki . Maski są robione w wersji z zaworkiem i bez, oraz w 3 klasach P1, P2 i P3. Zazwyczaj na budowy idzie maska przeciwpyłowa P1 z zaworkiem.
Na rynku są tak jak pisałem wiele dobrych masek głównie miękkich, jedynie co, to radzę stronić od twardych, sztywnych masek zamiast takich lepiej założyć szmatę na twarz, przynajmniej cos to da.
W poprzednich czasach i nawet w współczesnych, pracownicy nie lubili pracować w masce przeciwpyłowej lub w rękawicach. Było to traktowane za rodzaj słabości, bo przecież prawdziwy mężczyzna jest niezniszczalny itd. Aktualnie coraz więcej osób pracujących fizycznie zaczyna zwracać uwagę na ochronę swojego ciała i zdrowia. Świadomość zagrożeń jest coraz większa i bardzo dobrze, bo zdrowie jest jedno i szybko można je stracić a odzyskać ciężko.
Teraz uprzedzenie do np. masek przeciw pyłowych może wynikać z czegoś innego. Z trudem można pracować w temperaturze 33 stopni z maską na buzi przez kilka godzin. I tu wynika problem odpowiedniego i dopasowanego sprzętu BHP, który nie będzie dokuczliwy w używaniu, i usprawni wydajność pracy przy równoległym zachowaniu funkcji ochronnej.
Zacznę od ochrony dróg oddechowych, czyli co począć żeby nie wdychać syfu. Najbardziej ogólnym sposobem jest korzystanie z masek filtracyjnych, bo dostarczanie powietrza czystego z dmuchawy jest kosztowne i o tym nie będę pisał.
Filtrowanie dotyczy: aerozoli stałych lub ciekłych – dla lepszego zrozumienia będę pisał pyły, par i gazów substancji szkodliwych (a jest ich współcześnie coraz więcej), i mieszanin pyłu (aerozolu) i gazu.
Jeżeli mamy do czynienia z pyłami o różnej wielkości to stosujemy :
Maski przeciwpyłowe jednorazowe lub maski przeciwpyłowe wielokrotnego użytku.
Maski przeciwpyłowe jednorazowe, o tym będzie ten artykuł.
To maski produkowane z włókniny filtracyjnej ( mnie kupować tanich masek z papieru, bo to jest pomyłka) używane w pracach związanych z zapyleniem np.: cięcie, szlifowanie, skuwanie gruzu lub cięcie tarczą diamentową, piaskowanie, przeładunek materiałów pylistych jak kasze, mąka, cement itp. Dotyczy naturalnie prac krótkookresowych. Maski takie nie powinno się używać przez dłuższy czas, bo w czasie wydychania para wodna zwilża maskę i jednocześnie filtruje pyły. Tak skażona maska jest doskonałym siedliskiem pleśni, grzybów i innych drobnoustrojów, jak ją założymy któryś tam raz to będziemy wdychać patogeny – nie polecam.
Maski jednorazowe ze względu na swoja niską cenę są bardzo popularne, lecz wiele osób neguje ich skuteczność. Powodem jest użycie maski niedopasowanej, o znacznych oporach oddechu prędko zapychającej się i o kiepskim komforcie używania. Na rynku jest wiele dobrych masek i każdy powinien indywidualnie próbować, my sprzedajemy polskie maski przeciwpyłowe wykonane z włókniny. Zalet tych masek to doskonałe dostosowanie do twarzy. Wszystko dzięki grubej puszystej włókninie, która jak się założy to super uszczelnia nawet jak mamy zmarszczki . Maski są robione w wersji z zaworkiem i bez, oraz w 3 klasach P1, P2 i P3. Zazwyczaj na budowy idzie maska przeciwpyłowa P1 z zaworkiem.
Na rynku są tak jak pisałem wiele dobrych masek głównie miękkich, jedynie co, to radzę stronić od twardych, sztywnych masek zamiast takich lepiej założyć szmatę na twarz, przynajmniej cos to da.
Szczypce do pierścieni segera Wiha
Nowatorskie szczypce do pierścieni Segera.
Projektanci Wiha jakiś czas temu zmienili kształt i budowę główki. Zawsze były profilowane, to taki standard. Jeżeli ktoś zakładał albo ściągał pierścienie Segera to wie, że od czasu do czasu pierścień uciekał, albo ześlizgiwał się z końcówki. Powód prosty, szczypce Segera wewnetrzne czy zewnętrzne miały źle wyprofilowane końcówek. Winno być tak, że szczypce do pierścieni zewnętrznych winny mieć główki odchylone na zewnątrz. Ale na nieszczęście, w wszelkich tanich modelach nie odnajdziemy takiego rozwiązania. Zwykłe szczypce mają pręciki często o przeróżnej średnicy i najczęściej osiowe, albo w różnych kierunkach. Ma to swój jedyny plus - cenową, tanie szczypce są świetne jak pragnie coś od czasu do czasu założyć lub ściągnąć zabezpieczenie. Ja nie mam do dziś, żadnego kompletu czy pojedynczej sztuki, a mam warsztat narzędziowy od 15 lat. Tymczasem mechanik, który zakłada i ściąga po kilka razy dziennie pierścienie Segera, albo pracownik w zakładzie monterskim - cały dzień pracy, to doceni sensowne i stosownej jakości szczypce do pierścieni segera.
http://domtechniczny24.net/index.php/narzedzia-maine-menu/nowinki-narzedziowe-i-techniczne/56-szczypce-do-pierscieni-segera
Wiha ma dwa modele, pierwszy typowy, główki są modelowane, odgięte z pomocniczym wgłębieniem na oczko pierścienia. I innowacyjne szczypce Segera z profilowanymi główkami wciskanymi z hartowanej stali łożyskowej. Te końcówki są oprócz tego pokryte dodatkową nawierzchnią zabezpieczającą przed rdzą i specjalną funkcją zatrzaskową (od rozmiaru 2), która wydajnie likwiduje odskakiwanie pierścieni zabezpieczających, nawet jak za silnie je rozegniemy. Szczypce Segera Wiha ( jak i wiele innych narzędzi Wiha) są nadzwyczaj ergonomiczne, świetnie leżą w dłoni, nawet jak mamy pobrudzone paluchy smarem to nie ślizgają się tak jak w standardowych.
http://warsztattechnika.pl/index.php/nowinki-techniczne/84-wkretaki-wiha
I jeszcze jedna sprawa, która bardzo denerwuje podczas roboty. Często się zdarza, że te pięknie wyglądające okładziny w różnych kolorach, obracają się, w szczypcach Wiha, nie ma tego problemu.
Występują one w 4 modelach do ściągania i do zdejmowania i oraz wygięte i proste. Natomiast wymiary są uzależnione rozmiarem wykorzystywanych pierścieni.
Projektanci Wiha jakiś czas temu zmienili kształt i budowę główki. Zawsze były profilowane, to taki standard. Jeżeli ktoś zakładał albo ściągał pierścienie Segera to wie, że od czasu do czasu pierścień uciekał, albo ześlizgiwał się z końcówki. Powód prosty, szczypce Segera wewnetrzne czy zewnętrzne miały źle wyprofilowane końcówek. Winno być tak, że szczypce do pierścieni zewnętrznych winny mieć główki odchylone na zewnątrz. Ale na nieszczęście, w wszelkich tanich modelach nie odnajdziemy takiego rozwiązania. Zwykłe szczypce mają pręciki często o przeróżnej średnicy i najczęściej osiowe, albo w różnych kierunkach. Ma to swój jedyny plus - cenową, tanie szczypce są świetne jak pragnie coś od czasu do czasu założyć lub ściągnąć zabezpieczenie. Ja nie mam do dziś, żadnego kompletu czy pojedynczej sztuki, a mam warsztat narzędziowy od 15 lat. Tymczasem mechanik, który zakłada i ściąga po kilka razy dziennie pierścienie Segera, albo pracownik w zakładzie monterskim - cały dzień pracy, to doceni sensowne i stosownej jakości szczypce do pierścieni segera.
http://domtechniczny24.net/index.php/narzedzia-maine-menu/nowinki-narzedziowe-i-techniczne/56-szczypce-do-pierscieni-segera
Wiha ma dwa modele, pierwszy typowy, główki są modelowane, odgięte z pomocniczym wgłębieniem na oczko pierścienia. I innowacyjne szczypce Segera z profilowanymi główkami wciskanymi z hartowanej stali łożyskowej. Te końcówki są oprócz tego pokryte dodatkową nawierzchnią zabezpieczającą przed rdzą i specjalną funkcją zatrzaskową (od rozmiaru 2), która wydajnie likwiduje odskakiwanie pierścieni zabezpieczających, nawet jak za silnie je rozegniemy. Szczypce Segera Wiha ( jak i wiele innych narzędzi Wiha) są nadzwyczaj ergonomiczne, świetnie leżą w dłoni, nawet jak mamy pobrudzone paluchy smarem to nie ślizgają się tak jak w standardowych.
http://warsztattechnika.pl/index.php/nowinki-techniczne/84-wkretaki-wiha
I jeszcze jedna sprawa, która bardzo denerwuje podczas roboty. Często się zdarza, że te pięknie wyglądające okładziny w różnych kolorach, obracają się, w szczypcach Wiha, nie ma tego problemu.
Występują one w 4 modelach do ściągania i do zdejmowania i oraz wygięte i proste. Natomiast wymiary są uzależnione rozmiarem wykorzystywanych pierścieni.
sobota, 20 grudnia 2014
Tarcze do twardej ceramiki Żbik
Tarcze ŻBIK KONESER z nacięciami wentylującymi do cięcia gresu, twardej ceramiki, polskiej firmy INCORPORE. Zastosowany diament o małym ziarnie nie powoduje strzępienia brzegów płytki.
Stale pamiętać przy montażu tarczy na maszynę o centrycznym umocowaniu, tak, aby tarcza nie miała bicia.
Nie zmieniać notorycznie tarczy, jak się ułoży na maszynce to ciąć bez zmiany. Zawsze nowa tarcza musi się dotrzeć, ale żbiki mają wielce delikatny diament, więc na dojściu nie strzępią, dają bardzo gładkie cięcie bez odprysków.
http://narzedziacentrum.pl/narzedzia/index.php/artykuly-scierne-i-diamentowe
Używać chłodzenie wodą i nie pchać na siłę to nie biegi. Tarcza diamentowa (jak i każda inna), jak ją ekspresowo się pcha to się nagrzewa i wypręża w takim przypadku pojawiają się odpryski, a w ekstremalnych sytuacjach może pęknąć płytka lub tarcza się wykrzywi na stałe i klapa. Tarcze wytwarza polska firma, więc zachęcam do wspierania rodaków, bo patriotyzm to nie kibicowanie zawodnikom na stadionie tylko praktyczne działania. Wspierajmy swoich.
Stale pamiętać przy montażu tarczy na maszynę o centrycznym umocowaniu, tak, aby tarcza nie miała bicia.
Nie zmieniać notorycznie tarczy, jak się ułoży na maszynce to ciąć bez zmiany. Zawsze nowa tarcza musi się dotrzeć, ale żbiki mają wielce delikatny diament, więc na dojściu nie strzępią, dają bardzo gładkie cięcie bez odprysków.
http://narzedziacentrum.pl/narzedzia/index.php/artykuly-scierne-i-diamentowe
Używać chłodzenie wodą i nie pchać na siłę to nie biegi. Tarcza diamentowa (jak i każda inna), jak ją ekspresowo się pcha to się nagrzewa i wypręża w takim przypadku pojawiają się odpryski, a w ekstremalnych sytuacjach może pęknąć płytka lub tarcza się wykrzywi na stałe i klapa. Tarcze wytwarza polska firma, więc zachęcam do wspierania rodaków, bo patriotyzm to nie kibicowanie zawodnikom na stadionie tylko praktyczne działania. Wspierajmy swoich.
Jak ładować akumulatory litowo jonowe
Cześć
Jak dbać o akumulatory litowo jonowe.
W naszym sklepie sprzedajemy elektronarzędzia akumulatorowe z akumulatorami niklowo kadmowymi i litowo jonowymi, przy czym te ostatnie, aczkolwiek o wiele droższe to coraz częściej je sprzedajemy. Charakterystyka ładowanie - rozładowanie w obu tych typach w znacznym stopniu się różni i w związku z tym postanowiłem napisać co nieco na ten temat. Nie ma tu rzecz jasna znaczenia czy jest to akumulator Makita czy akumulator Bosch lub innego producenta.
Pierwsza kwestia to rozładowanie do zera. W przypadku akum. litowo kadmowych taka operacja pozwalała na wydłużenie żywotności akumulatora i był zalecany przez producentów elektronarzędzi. Kompletnie inaczej jest w wypadku akum. litowo jonowych, w żadnym wypadku nie powinno się je rozładowywać do zera i przechowywać w takim stanie.
Kolejna sprawa doładowanie baterii. W przypadku starych aku. LiCd zalecane było ładowanie baterii tylko w przypadku ich całkowitego rozładowanie, operacja doładowania nie była zalecana. W przypadku li-ion jest zupełnie inaczej. Jeżeli narzędzie słabnie to wymieniamy na naładowany akumulator a wyczerpany od razu wkładamy do ładowarki. Akumulator litowo jonowy wymaga częstego ładowania, nawet, jeżeli rozładujemy je w 25%-50%. Pamiętajmy o tym to bardzo ważne!!
I dobrnęlibyśmy do kolejnej kwestii a mianowicie przetrzymywania akumulatorów Li-ion. O ile aku. litowo kadmowe przechowywane przez dłuższy czas rozładowały się samoczynnie o tyle litowo-jonowe można magazynować przez kilka miesięcy, pod jednym warunkiem, że są naładowanie w 100%. Jeżeli zostawimy go rozładowanego na dłuższy czas to znacznie spadnie jego żywotność lub nastąpi nieodwracalne uszkodzenie i będzie nadawał się do wyrzucenia.
I jeszcze kilka uwag. Przetrzymywanie o ile jest to możliwe to w jak najniższej temperaturze, trzeba unikać miejsc nagrzanych, nasłonecznionych.
Niektórzy producenci jak np. Makita w instrukcji zakazuje ponownie ładować naładowany w 100% akumulator, nie wiem dlaczego ale warto poczytać instrukcje.
To tyle, powyższe informacje są uniwersalne i dotyczą wszystkich typów odbiorników komórek, laptopów i innych. A teraz sugeruję odszukać wszystkie akum. li-lon i je czym prędzej naładować.
Pozdrawiam Rafał
Jak dbać o akumulatory litowo jonowe.
W naszym sklepie sprzedajemy elektronarzędzia akumulatorowe z akumulatorami niklowo kadmowymi i litowo jonowymi, przy czym te ostatnie, aczkolwiek o wiele droższe to coraz częściej je sprzedajemy. Charakterystyka ładowanie - rozładowanie w obu tych typach w znacznym stopniu się różni i w związku z tym postanowiłem napisać co nieco na ten temat. Nie ma tu rzecz jasna znaczenia czy jest to akumulator Makita czy akumulator Bosch lub innego producenta.
Pierwsza kwestia to rozładowanie do zera. W przypadku akum. litowo kadmowych taka operacja pozwalała na wydłużenie żywotności akumulatora i był zalecany przez producentów elektronarzędzi. Kompletnie inaczej jest w wypadku akum. litowo jonowych, w żadnym wypadku nie powinno się je rozładowywać do zera i przechowywać w takim stanie.
Kolejna sprawa doładowanie baterii. W przypadku starych aku. LiCd zalecane było ładowanie baterii tylko w przypadku ich całkowitego rozładowanie, operacja doładowania nie była zalecana. W przypadku li-ion jest zupełnie inaczej. Jeżeli narzędzie słabnie to wymieniamy na naładowany akumulator a wyczerpany od razu wkładamy do ładowarki. Akumulator litowo jonowy wymaga częstego ładowania, nawet, jeżeli rozładujemy je w 25%-50%. Pamiętajmy o tym to bardzo ważne!!
I dobrnęlibyśmy do kolejnej kwestii a mianowicie przetrzymywania akumulatorów Li-ion. O ile aku. litowo kadmowe przechowywane przez dłuższy czas rozładowały się samoczynnie o tyle litowo-jonowe można magazynować przez kilka miesięcy, pod jednym warunkiem, że są naładowanie w 100%. Jeżeli zostawimy go rozładowanego na dłuższy czas to znacznie spadnie jego żywotność lub nastąpi nieodwracalne uszkodzenie i będzie nadawał się do wyrzucenia.
I jeszcze kilka uwag. Przetrzymywanie o ile jest to możliwe to w jak najniższej temperaturze, trzeba unikać miejsc nagrzanych, nasłonecznionych.
Niektórzy producenci jak np. Makita w instrukcji zakazuje ponownie ładować naładowany w 100% akumulator, nie wiem dlaczego ale warto poczytać instrukcje.
To tyle, powyższe informacje są uniwersalne i dotyczą wszystkich typów odbiorników komórek, laptopów i innych. A teraz sugeruję odszukać wszystkie akum. li-lon i je czym prędzej naładować.
Pozdrawiam Rafał
Wykrywacz do przewodów D-tect od firmy Bosch
Wykrywacze przewodów to urządzenia do lokalizacji instalacji elektrycznej, stalowych rur, profili metalowych i innych znajdujących się w pod tynkiem. Nikogo nie powinno się tłumaczyć, że podczas wiercenia otworów w ścianie na niedużej głębokości pod kołki rozporowe, czy w czasie wiercenia otworów przebiciowych, nie jest przyjemnie jak wiertło SDS max 25 mm przedziurawi nam wiązkę kabli lub uszkodzi rurę z wodą.
Urządzenia do lokalizacji inaczej wykrywacze do przewodów pogrupować można na zwykłe wykorzystujące układy indukcyjne np. Bosch GMS 120 i zależnie, od jakości i ceny otrzymujemy towar lepszej lub gorszej klasy. Oraz bardziej zaawansowane bazujące o fale radiowe i detektory tych fal D-Tect 150 lub D-Tect 120, takie narzędzia są przez to bardziej precyzyjne.
W przypadku wykrywaczy indukcyjnych powinno się się nauczyć jak funkcjonuje urządzenie, ważne jest, aby ściana była sucha, pozbawiona zanieczyszczeń typu tlenki żelaza. Na niepoprawne pomiary może mieć wpływ elektryczność statyczna nawierzchni, można ją nieco zniwelować dotykając na sekundę dłonią w bezpośrednim otoczeniu miernika by rozładować napięcie statyczne. Porównywalne zakłócenia mogą sprawiać powierzchnie płytek ceramicznych lub tapet przewodzących prąd, bliskość stacji nadawczych, radarów samolotowych i innych, masztów lub kuchenek mikrofalowych. Badanie może być także zakłócony przez bliskość przyrządów, które wytwarzają silne pola magnetyczne i elektromagnetyczne.
http://domtechniczny24.net/index.php/narzedzia-i-urzadzenia-pomiarowe
Detektor D-Tect 120 kontroluje obszar w zakresie pomiarowym czujnika radarowego. Odkryte zostają wszystkie obiekty do 6 cm pod pow., które są wytworzone z materiału innego niż mur. Miernik ma 3 funkcje pracy. Główna – tryb uniwersalny do większości ścian w budownictwie. Lokalizowane są elementy metalowe, rury z PCV z wodą (lokalizację rur z tworzywa bez wody pozwala wykrywacz D-Tect 150), przewody elektryczne i kable. Puste przestrzenie w ścianie o średnicy mniejszej niż 2-3 cm nie zostaną wykryte.
Drugi tryb pracy to Beton. To coś dla tych, co wiercą lub tną tarczami diamentowymi w betonie zbrojonym lub litym zagęszczonym betonie, maksymalna głębokość w tym trybie to 12 cm.
Trzeci tryb to konstrukcje prefabrykowane typu ściany gipsowo kartonowe, drewniane. W tej opcji D-Tect 120 Bosch wykrywa elementy drewniane, profile metalowe, przewody elektryczne, rury z tworzywa sztucznego wypełnione wodą, maksymalna głębokość to 6 cm.
Ponadto detektor umożliwia precyzyjne lokalizowanie, co zostaje uwidocznione w formie strzałek kierunkowych. Jesteśmy wtedy informowani, z której strony jest centrum zlokalizowanego elementu. Urządzenie ma dwa źródła zasilania, bateryjny 4* AA lub na akumulator Bosch 10,8V.
Urządzenia do lokalizacji inaczej wykrywacze do przewodów pogrupować można na zwykłe wykorzystujące układy indukcyjne np. Bosch GMS 120 i zależnie, od jakości i ceny otrzymujemy towar lepszej lub gorszej klasy. Oraz bardziej zaawansowane bazujące o fale radiowe i detektory tych fal D-Tect 150 lub D-Tect 120, takie narzędzia są przez to bardziej precyzyjne.
W przypadku wykrywaczy indukcyjnych powinno się się nauczyć jak funkcjonuje urządzenie, ważne jest, aby ściana była sucha, pozbawiona zanieczyszczeń typu tlenki żelaza. Na niepoprawne pomiary może mieć wpływ elektryczność statyczna nawierzchni, można ją nieco zniwelować dotykając na sekundę dłonią w bezpośrednim otoczeniu miernika by rozładować napięcie statyczne. Porównywalne zakłócenia mogą sprawiać powierzchnie płytek ceramicznych lub tapet przewodzących prąd, bliskość stacji nadawczych, radarów samolotowych i innych, masztów lub kuchenek mikrofalowych. Badanie może być także zakłócony przez bliskość przyrządów, które wytwarzają silne pola magnetyczne i elektromagnetyczne.
http://domtechniczny24.net/index.php/narzedzia-i-urzadzenia-pomiarowe
Detektor D-Tect 120 kontroluje obszar w zakresie pomiarowym czujnika radarowego. Odkryte zostają wszystkie obiekty do 6 cm pod pow., które są wytworzone z materiału innego niż mur. Miernik ma 3 funkcje pracy. Główna – tryb uniwersalny do większości ścian w budownictwie. Lokalizowane są elementy metalowe, rury z PCV z wodą (lokalizację rur z tworzywa bez wody pozwala wykrywacz D-Tect 150), przewody elektryczne i kable. Puste przestrzenie w ścianie o średnicy mniejszej niż 2-3 cm nie zostaną wykryte.
Drugi tryb pracy to Beton. To coś dla tych, co wiercą lub tną tarczami diamentowymi w betonie zbrojonym lub litym zagęszczonym betonie, maksymalna głębokość w tym trybie to 12 cm.
Trzeci tryb to konstrukcje prefabrykowane typu ściany gipsowo kartonowe, drewniane. W tej opcji D-Tect 120 Bosch wykrywa elementy drewniane, profile metalowe, przewody elektryczne, rury z tworzywa sztucznego wypełnione wodą, maksymalna głębokość to 6 cm.
Ponadto detektor umożliwia precyzyjne lokalizowanie, co zostaje uwidocznione w formie strzałek kierunkowych. Jesteśmy wtedy informowani, z której strony jest centrum zlokalizowanego elementu. Urządzenie ma dwa źródła zasilania, bateryjny 4* AA lub na akumulator Bosch 10,8V.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




